2017-01-02

Recenzja #38 - "Klątwa tygrysa"

 Witam w nowym roku :)
Zacznijmy go w bardzo miłej atmosferze, czyli recenzji "Klątwy tygrysa".


Tytuł: "Klątwa tygrysa"
Autor: Colleen Houck
Seria: Klątwa tygrysa
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Moondrive
Opis: Magnetyczne oczy tygrysa.
Pradawna klątwa, którą zdjąć może tylko ona.
Namiętność silniejsza niż strach.
Razem muszą stawić czoła mrocznym siłom.
Czy poświęcą wszystko w imię miłości?


1. Treść
Książka opowiada o dziewczynie, które zaczyna pracę w cyrku. Poznaje tam tygrysa, Rena. Zaprzyjaźnia się ze zwierzęciem (pierwszy absurd Klątwy). Kiedy zwierzę zostaje sprzedane, bohaterka wyrusza razem z nim oraz nieznajomym dorosłym facetem (2. absurd) w podróż do Indii. Wkrótce musi też pomóc indyjskiemu księciu, na którym ciąży klątwa. Bowiem chłopak utknął w ciele znanego już nam tygrysa. Bohaterowie wyruszają w niebezpieczną podróż.
   Największą wadą tej książki jest główna bohaterka, a także inne postacie. Naiwna, głupia i irytująca. Dziewczyna bez wahania zgadza się pojechać do dalekiego kraju z nieznajomym mężczyzną, nie boi się ogromnej, dzikiej bestii. Kto normalny pozwoliłby nastolatce wyjechać z obcym, nieznanym w ogóle facetem? Kelsey, bo tak nazywa się główna bohaterka, jest także niesamowicie niezdecydowana. Co pięć minut zmienia zdanie w każdej kwestii. Kocham go. Odchodzę od niego. Chcę mu pomóc. Chcę wyjechać. Boję się go. Ale go kocham. Po prostu nie szło tego wytrzymać. Zamiast skupiać się na opisie bohaterów, autorka skupiła się na nudnych przemyśleniach Kells, które przewijałam,bo nie dało się tego przeczytać. Do tego dziewczyna w magiczny sposób ciągle wychodzi cało z niebezpiecznych sytuacji, a nie ma żadnych mocy, uzdolnień, nie jest super wysportowana. Jest bohaterką zupełnie bez odrębnego charakteru, bez osobliwej pasji. Tak nijakie postacie zdarzają się dość rzadko (na szczęście!!!).
   Kolejną idealną postacią jest Ren, którego szczerze nie cierpię. Wielki jegomość, no przecież książę, który nie widzi niczego poza własną dupą, ale przecież on jest taki kochany i współczujący... Tak przynajmniej starała się wykreować go autorka. W rezultacie wyszła postać, która zachowuje się jakby miała rozdwojenie jaźni i co pięć minut zmieniła zdanie. Z drugiej strony to samo można powiedzieć o Kelsey. 
   Jedyną naprawdę fajną postacią jest brat Rena, Kishan. Chyba jedyna postać, która nie jest wykreowana na idealną. Niestety jest go mało w książce, ale sceny z nim są najprzyjemniejsze. Widać, że ta postać ma wady, jest trochę zagubiona, ale jedyna z charakterem. Z własnym zdaniem, bo chłopak nie kieruje się złudną nadzieją i jest jedyną osobą, która była dla mnie zagadką podczas czytania książki.
Bohaterów jest mało i to jedyny plus, szkoda, że nie został dobrze wykorzystany. W tym czasie można świetnie poznać bohaterów, ale Colleen nie wykorzystała tego.

   Bardzo rozpisałam się na temat bohaterów, ale uważam, że to ważna część książki i warto zwracać na nich uwagę.
   Pozytywem "Klątwy tygrysa" jest sama klątwa tygrysa. Pomysł jest bardzo świeży i oryginalny. Houck całkiem dobrze (w porównaniu do innych rzeczy świetnie) opisała świat, który wymyśliła. Najbardziej podobały się wątki związane z mitologią indyjską. Colleen dobrze przedstawiła mity, były napisane w jasny i zrozumiały dla mnie sposób. W niewielu książek znajdziemy legendy, dlatego działa to na wielki plus. Niestety nie można tego powiedzieć o wydarzeniach, które składały się na to samo, czyli podziwianie Rena, zmienianie zdania, niebezpieczna sytuacja, brak groźnych skutków i niepowodzeń. Ta książka jest niezwykle schematyczna. W pewnym momencie wieje taką nudną, że uwierzcie mi, będziecie czytać tylko dialogi, bo w opisie znajduje się to samo co wcześniej. 
   A najlepsze to były sceny wzięte z Indiana Jonesa. Rozumiem, że dorosły facet, wyglądający jak Harrison Ford, inteligentny i przygotowany do podróży przejdzie te pułapki, ale nie bez problemu! W przypadku "Klątwy tygrysa" Kelsey dotykała wszystkiego swoją magiczną ręką i problemy same znikały. Zdecydowanie są to najśmieszniejsze fragmenty książki. Tak absurdalne, że można płakać ze śmiechu.
   Krótko powrócę do rzeczy związanej z bohaterami - wątku miłosnego. W tej książce zdarzyć się nie powinien. Jest po prostu absurdalny i wyidealizowany od samego początku do końca. I tom był za krótki, żeby zmieścić ten wątek. Niegłupie byłoby danie tylko jego podstaw, ale nie pchanie go całego i na koniec przykrycie ledwo muśniętym, kochanym przez wszystkich, trójkątem. 

Podsumuję to wszytko. "Klątwa tygrysa" to książka, gdzie absurd goni absurd. Bohaterowie są nijacy i idealni. Sytuacje inspirowane świetnymi filmami, ale do tej powieści nie pasują w ogóle. 
Myślę, że przeczytam II tom, ponieważ historia trochę, troszeczkę mnie wciągnęła. Pewnie będę czytała ją tak długą, jak tom pierwszy. Ewentualnie nudne sceny się ominie i też będzie dobrze.
 Ocena: 4/10
2. Okłada
Okładka jest przepiękna. Utrzymana w pięknych kolorach, a tygrys naprawdę ma magnetyczne, zachwycające oczy. Nie jedna osoba skusiła się okładką i postawiła książce za duże wymagania. Albo jakiekolwiek wymagania. 
Tygrys na okładce dobrze oddaje treść "Klątwy", ponieważ obrazuje głównego bohatera.
Ocena: 3/3

3. Język i styl
Colleen użyła prostego stylu, który dobrze zgrywa się z tematyką książki. Jej styl jest całkiem przyjemny w obiorze, ale autorka źle spożytkowała swój potencjał. Niestety były problemy z językiem. Autorka dawała dużo słów indyjskich, które siłą rzeczy powinny się pojawiać. Ale na małpy mówiono tam nazwą tak niezrozumiałą, do tego nie tłumaczyła słów, którymi Ren opisywał różne sytuacje. Ze zdania nie zawsze dało się wywnioskować tego, co chłopak miał na myśli. 
Ocena: 1/2
4. Układ graficzny
 Czytałam książkę w wersji e-booka i nie mogę ocenić jej wydania.
Ocena: -
5. Akcja
Podróż powinna być bardzo emocjonująca, ale ja nie odniosłam takiego wrażenia. Moim zdaniem wszystko działo się za szybko, a ja nie potrafię zrozumieć niektórych wydarzeń. Autorka oparła "Klątwę tygrysa" na wierzeniach mieszkańców Indii. Brakowało mi głębszych wyjaśnień, ale może znajduje się to w tych miejscach, które przekartkowałam. Do tego "emocjonujące" sytuacje były do bólu przewidywalne, a zakończenie to już w ogóle masakra. Kto mógł domyślić się takiego końca? Chyba wszyscy. W "Klątwie tygrysa" wszystkie wątki upchnięto razem, a przez to zrobił się chaos. Wydarzenia są przemieszane tak, że nie da orientować co, kiedy i gdzie. Czy tak wygląda dobra książka?
Ocena: 2/5
6. Autor
Colleen popełniła podstawowe błędy. Po pierwsze kierowała się schematem, który pozwala bardzo szybko rozpracować I tom i resztę serii. Po drugie strony, które zmarnowała na opisanie wspaniałości Rena, to strony zmarnowane. Dlaczego nie mogła nam opowiedzieć czegoś o Kelsey? Nie wiemy o niej za dużo. Po trzecie absurd goni absurd, ale o tym już wspomniałam.
Wiecie, że Houck postanowiła napisać książkę po przeczytaniu "Zmierzchu"? Tak właśnie"Klątwa tygrysa" stała się zlepkiem. Zlepkiem lepszych lub gorszych powieści i filmów. Autorka ma mało świeżych pomysłów, ponieważ większość czerpała z Indiana, Stephanie i nie wiem od kogo jeszcze. Colleen Houck nie stworzyła bestsellera, a ja wcale nie dziwię się, że odrzucili ją wszyscy wydawcy. Myślę, że autorka ma jakiś potencjał w sobie, ale zdecydowanie nie pokazała go w tej książce.
Ocena: 1/4

Podsumowanie: 11/24
Ocena: 2
Procent: 45%


3 komentarze:

  1. Książka nie w moim guście. Fabuła mnie nie przyciągnęła.

    https://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Klątwa tygrysa to takie moje małe guilty pleasure. Wiem, że ta seria nie jest dobra i jakos specjalnie mi się nie podobała, jednak nie mogłam się od niej oderwać, musiałam poznać dalsze losy bohaterów, a egzotyczne tło i fascynujące, hinduskie legendy nadały Klątwie tygrysa niezapomnianej atmosfery, nawet jesli bohaterowie byli strasznie irytujący, a fabuła przewidywalna.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, a planowałam ją przeczytać w 2017 roku, bo koleżanka mi ją poleciła. Szczerze mówiąc samym opisem nie czułam się zachęcona i po przeczytaniu Twojej recenzji zastanawiam się nad jednak wymienieniem jej miejsca na mojej liście na coś innego. Szczególnie, że gdzieś ktoś porównał ją do "Zmierzchu". Przemyślę to jeszcze.

    Pozdrawiam, Poszukiwaczka Książek

    OdpowiedzUsuń

Hej!!!
Mam nadzieję, że przeczytałeś ten post. Będę wdzięczna, jeśli zostawisz komentarz. Nie musisz zgadzać się z moją opinią, a ja chętnie poznam twoją ;)
Masz pytania? Może jakiś pomysł? Pisz tutaj lub na adres e-mail: alicjasims1@gmial.com