2016-12-23

Recenzja #37 - "Ogień i woda"

Już jutro Wigilia, ale dziś zapraszam na pierwszą, od dłuższego czasu, recenzję.


Tytuł: "Ogień i woda"
Autor: Victoria Scott
Rok wydania: 2015
Oryginalny tytuł: Fire&Flood
Wydawnictwo: Iuvi
Opis: W życiu 16-letniej Telli Holloway wszystko jest nie tak. Jej brat jest umierający, a gdy kilkunastu lekarzy nie może ustalić, co mu dolega, rodzice decydują się zamieszkać w „Zapadłej Dziurze w Montanie”, by Cody miał „świeże powietrze”. Tella traci ukochane życie w Bostonie i przyjaciół, rodzice doprowadzają ją do szału, jej brat jest bliski śmierci, a ona – kompletnie bezradna…
…dopóki nie odbiera tajemniczych instrukcji, jak wystartować w Piekielnym Wyścigu prowadzącym przez dżunglę, pustynię, ocean i góry, by wygrać nagrodę, której Tella rozpaczliwie pragnie: lekarstwo na chorobę brata. Ale wszyscy uczestnicy pragną leku dla kogoś, kogo kochają, i walczą zaciekle – nie ma gwarancji, że Tella (lub ktokolwiek inny) przetrwa wyścig. Może liczyć tylko na swoją pandorę – zwierzątko, które powinno mieć niezwykłe zdolności, ale Tella nie ma pojęcia jakie, a nawet… czy w ogóle je ma.
Wyprawa jest mordercza, zegar tyka, a Tella wie, że nie może ufać nikomu, nawet członkom swojej grupy. Czy może zaufać przynajmniej Guyowi? Czy rodzące się uczucie pomoże jej wygrać wyścig, czy będzie przyczyną jej klęski?
*opis pochodzi ze strony lubimyczytac.pl

1. Treść 
Książka opowiada o nastoletniej Telli. Dziewczynie, która miała wszystko. Do czasu. Gdy jej brat zachorował, rodzina wyprowadziła się na wieś. Czy wyprowadzka jest spowodowana tylko chorobą. A może to ucieczka? Tylko przed czym?
Tella dowiaduje się, że może uratować brata. Musi tylko wygrać wyścig o lek na każdą chorobę. Czy jej się uda? 

Wydawało mi się, że Tella będzie bardzo irytująca. W końcu była rozpuszczana przez rodziców. Jak się myliłam! Dziewczyna była bardzo sympatyczną bohaterką. Zdeterminowaną, ale nie "Nic nie potrafię, jestem najgorsza. Ale i tak uratuję cały świat, żeby wszyscy dostali lek". Tella martwi się tylko o swojego brata i miewa chwile zwątpienia. Mimo, że zauważa kilka niedorzeczności związanych z wyścigiem, wierzy w niego i nie ma planów zniszczenia go. Dziewczyna jest sprytna, ponieważ potrafiła przechytrzyć i oszukać napastników. 
Za to nie podobała mi się liczna bohaterów. Było ich tylu, że trudno było zrozumieć kto jest kim, kto jest gdzie, kto ma jaką pandorę, kto jest dobry, a kto nie, kto już umarł, a kto nie. Autorka przedstawiła nam jako głównych aż 10 postaci! O większości nie wiem nic, bo nie dało się ich poznać, a fabuła byłaby czystsza i lepsza bez kilku zbędnych postaci.

"Ogień i woda" to książka, która nie jest porównywana do "Igrzysk śmierci" (przynajmniej nie głosi tak okładka). Ja jednak dopatrzyłam się małych inspiracji serią Collins. Po pierwsze wyścig jest bardzo podobny do igrzysk. Tyle, że jest to ulepszona wersja igrzysk. Victoria dodała w swojej serii wątek ze stworzonymi zwierzętami (?), które mają pomagać wygrać swoim uczestnikom. Pandory, bo tak one się nazywają, mają specjalne moce i mi trochę kojarzą się z Pokemonami (tak sobie je wyobrażałam). Ten wątek to był strzał w 10! Pandory kryją w sobie mnóstwo tajemnic, a ich umiejętności często wyjawiają się dopiero w środku książki. Ich minusem było to, że autorka podawała ich nazwy w stylu RX-13, a głównych bohaterów było 13 i naprawdę nie mogłam w niektórych momentach zrozumieć o kogo chodzi i to utrudniało mi odbiór i czytanie "Ognia i wody".

"Ogień i woda" to powieść, która wzbudzi dużo emocji. Główną z nich jest niepewność. Bohaterowie żyją w takiej sytuacji, że ciężko uznać coś za pewnik. Przez to książka uzależnia i naprawdę nie można się od niej oderwać. Ma w sobie kilka specyficznych rzeczy, które naprawdę tworzą ją świetną pozycją dla każdego. Zawiera sceny, które są mocniejsze i uważam, że jest to duży plus, ponieważ są one realne (no, w miarę realne) i mnie przyprawiły o na prawdę silne emocje. Nie raz musiałam odkładksiążkę, żeby przyswoić te informacje. Jeśli ktoś ma naprawdę dobrą wyobraźnie i zobaczy w głowie te sceny... szczerze współczuję i witam w tym gronie. Takich sytuacji nie znalazłam dotychczas w żadnej innej książce o takim gatunku.
Ocena: 8/10
2. Okładka
Ta część jest bardzo udana, ponieważ okładka została zachowana w niegryzących się kolorach i idealnie obrazuje tytuł :)
Oba tomy obłędnie prezentują się na półce i wyglądają równie pięknie bokiem, jak i przodem. 
Ocena: 3/3
3. Język i styl
Styl Victorii jest lekki i przyjemny w odbiorze. Jej książki czyta się szybko i przyjemnie. Używała dość prostego języka, mimo nacisku ze strony fabuły. Oczywiście pojawiały się też słowa, które są zagadką dla czytelnika, ale wprowadzają tylko ciekawostki do książki.
Ocena: 3/3 
4. Układ graficzny
Ocena: 1/1
5. Akcja
Na początku wszystko dzieje się spokojnie, ale to tylko pozór. Ta książka jest napakowana akcją, która... pędzi jak szalona. Zacznę od tej kwestii. Ma to swój plus, ale także minus. Opowiadanie, co dzieje się każdego dnia, byłoby nudne. Zapewne nikt nie przeczytałby "Ognia i wody", gdyby była opisywana każdą czynność. Jednocześnie omijają nas momenty, w krych można poznać bliżej bohaterów. Do tego w ciągu tylko jednej książki mija ok. 1,5 miesiąca, a czytelnik odczuwa to jako dwa tygodnie i ciężko mi wyobrażać sobie ile czasu minęło, a ile zostało.
"Ogień i woda" to przede wszystkim wyścig, ryzyko i walka. Nie brakuje mocnych scen, np. z obcinaniem palców albo śmiercią bohaterów. Walkę znajdziemy w obu częściach wyścigu, ale moim zdaniem walka na pustyni jest o wiele ciekawsza, nie ma miejsca do ukrycia. 
Jednocześnie w książce zawarty jest głębszy sens na temat rodzinny. Jest często wspominany, a sama historia i podstawy gry zawierają go. W tym przypadku dobrze pasuje mi cytat z piosenki "Hey brother" - "know the water's sweet but blood is thicker." - Na tym opiera się fabuła. 
Cieszę się, że autorka nie zapomniała o takich codziennych sytuacjach jak rozmowa. Bohaterowie rozmawiają całkiem sporo, co również wprowadza spory.
Ocena: 4/5
6. Autor 
Scott wykonała kawał dobrej roboty. Napisała książkę, która jest dobra nie tylko dla jednej grupy wiekowej, a jej opis przyciągnie nie jedną osobę. Zakończenie wbija w fotel, a czytelnik POTRZEBUJE przeczytać kolejną część i odkryć kolejne sekrety. Z chęcią przeczytam także "Tytany", czyli inną książkę tej autorki, bo Victoria mnie zachwyciła. Bardzo umiejętnie przedstawiła swoją historię, wyjaśniła najważniejsze rzeczy, a efekt jest bardzo dobry. Małe potknięcia są niczym, kiedy czyta się tak dobrze napisaną książkę. Świat wykreowany to świat, który znamy. Z jednym wyjątkiem. Z tajemniczym wyścigiem. I pandorami. Książka jest dość łatwa w zrozumieniu, szczególnie dlatego ją polecam.
Ocena: 4/4 

W recenzji nie wspomniałam o innych bohaterach serii, ponieważ wiem o nich bardzo mało i ciężko jest mi ich ocenić. Czasem nawet nie znam podstaw ich działania. Jedynie przedstawiono nam Guya, ale sama nie wiem, co o nim myślę. 
 

2 komentarze:

  1. Czytałam tę książkę jakiś czas temu i bardzo miło ją wspominam.
    Wesołych Świąt!
    zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham tę książkę, a druga część to prawdziwa miazga. Ja też miałam na początku kłopot z dopasowaniem pandory do uczestnika przez cyfry i litery ale jakoś to ogarnęłam.
    Pozdrawiam
    Susan ♥

    OdpowiedzUsuń

Hej!!!
Mam nadzieję, że przeczytałeś ten post. Będę wdzięczna, jeśli zostawisz komentarz. Nie musisz zgadzać się z moją opinią, a ja chętnie poznam twoją ;)
Masz pytania? Może jakiś pomysł? Pisz tutaj lub na adres e-mail: alicjasims1@gmial.com