2016-11-18

Recenzja #34 - "Perfekcyjne" - [przedpremierowo]

Tytuł: "Perfekcyjne"
Autor: Sara Shepard
Tłumacz:
Rok wydania: 2016
Cena:
Wydawnictwo: Moondrive
Seria: Perfekcyjne
Tytuł oryginalny: "The perfectionist"
Opis: [na zdjęciu]
 


1. Treść
Zaczynając czytać tę książkę widziałam mnóstwo podobieństw do serii "Pretty little liars". Z czasem zaczynałam widzieć co raz więcej różnic, a na sam koniec widziałam tylko zarysy podobieństwa. Znam serial "PLL", a także czytałam 2 pierwsze tomy serii. Fani "PLL" nie mają się co martwić, mogą spokojnie czytać "Perfekcyjne".

"Perfekcyjne" to ciekawa książka, jak wspomniałam ma niewielkie podobieństwa do innej serii tej historii, dlatego mam nadzieję, że morderca nie będzie kimś takim jak w "PLL". Byłoby to po prostu głupie ze strony Shepard.

W książce zdarzały się bardzo zaskakujące momenty, szczególnie dla tych, którzy utożsamiali Grangera z Ezrą, czyli dla mnie. Zakończenie to już kompletnie bomba, po którym nie mogłam się pozbierać. Trzeba być okrutnym, żeby taką informacją zakończyć książkę 😊.
Najmocniejszą stroną "Perfekcyjnych" są główne bohaterki. Można główkować, ale jedyne podobieństwo z "PLL" to Cath. Każda dziewczyna jest inna, obracają się w różnych kręgach i opowiadają własną historię. Łatwo jest utonąć w ich świecie i w ich problemach. Najbardziej lubię Avę, która ani razu mnie nie zdenerwowała, a główny wątek z nią związany był najciekawszy. Natomiast według mnie najgorsza jest Parker, która w sumie do fabuły nie wnosi nic. Jest po prostu tą już niepopularną, pokaleczoną dziewczyną. Uważam, że książka wiele zyskałaby bez niej, ponieważ bohaterek jest za dużo. Narrator przedstawia nam każdą dziewczynę, każda ma mniej więcej tyle samo rozdziałów o sobie i o każdej czytelnik wie mało. Żeby ta historia miała ręce i nogi musi wyjść więcej części, około 8-10 tomów. Na razie wiem więcej o pobocznych bohaterach niż o głównych bohaterkach.
Historia oraz problemy opisane w "Perfekcyjnych" są bardziej prawdziwe. Morderstwa się zdarzają, tak samo jak zrzucanie z tronu królowych szkoły. Co prawda Sara przedstawia nam historię, która dalej toczy się  średnio prawdopodobnie, ale kto wie - może komuś z nas się taka przydarzy, trzeba wiedzieć wtedy jak się włamać do domu.
Podobały mi się także związki miłosne, które są niejednolite. W jednym przypadku taki nie występuje, w innym jest to miłość przez całą książkę, jeszcze w innym "przyjaźniliśmy się, ale jednak cię kocham", a także "kochałam cię zawsze, ale nie mogłam ci tego powiedzieć" i także jedna bohaterka poznaje całkiem nowego bohatera, w którym się zakochuje. Nie wszystkie relacje są w tej książce prawdziwe, więc nie dajcie się zwieść. Do tego związki nie są przesłodzone i aż tak bardzo nie wpychają się na pierwszy plan, tylko trochę. 
Podsumowując, fani "PLL" mogą zawieść się na tej książce, ale wcale nie muszą. Moim zdaniem książka jest bardzo dobra, ale zdarzały się autorce małe błędy.
Ocena: 8/10
2. Okładka
Szczerze - okładka mnie nie powala. Jest w bardzo krzykliwych kolorach, które niekoniecznie mi odpowiadają
Najbardziej podoba mi się napis, który jest utrzymany w dobrym stylu okładkek Shepard.
Ocena: 2/3
3. Język i styl
Sara Shepard ma bardzo dobry styl - jest już doświadczoną autorką, a to widać w jej książkach.
Język jest współczesny.
 Ocena: 2/2
4. Oprawa graficzna
Ocena: 1/1
5. Akcja
Shepard nie steruje akcją dobrze. Urywa po prostu w wątku, który narrator śledzi wraz z daną bohaterką. Tak jak w "PLL", spojler, chciałam zobaczyć reakcję KAŻDEJ dziewczyny na odnalezienie ciała Ali, tak w "Perfekcyjnych" chciałam np. towarzyszyć Cath w jej ważnych zawodach, a nie dowiedzieć się jak się skończyły. Bardzo mnie to irytuje.
Ogólnie wydarzenia są ciekawe, a każda bohaterka prezentuje inne. Są to zarówno problemy związane z wiekiem, miłosne, no i te związane zmorderstwem
Ocena: 4/5
6. Autor 
Z tego co wiem, Sara lubi zaskakiwać czytelnika. Ja znalazłam na razie sześciu potencjalnych podejrzanych i coś mi się wydaje, że do końca zabójcy nie przejrzę.
Książka była ciekawa i aż odpuszczalam wszystko, żeby ją czytać. Podoba mi się, że autorka daje swoim postacią duszę. Każda dziewczyna zajmuje się czymś innym, a Sara opisuje ich zainteresowania bardzo dokładnie.
Ocena: 4/4

Podsumowanie: 21/25
Ocena: 4
Procent: 84%



















5 komentarzy:

  1. Książka niestety chyba nie dla mnie, bo Shepard jakoś do mnie nie przemawia :/ a opis książki rzeczywiście trochę przypomina PLL. Chociaż, może kiedyś jeszcze postanowię ją przeczytać i zmienię zdanie.

    Pozdrawiam, seekerofthebooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Początkowo myślałam, że to jakiś poradnik… Dopiero jak przeczytałam biały napis na okładce, zrozumiałam, że to jednak beletrystyka. Chociaż nie, to jednak tył okładki, przód zupełnie inny, faktycznie pasuje na powieść. Przyznam, że nawet ładna, chociaż totalnie nie w moim stylu. Ten wszędobylski różowy i to jeszcze w takim odcieniu.
    Jeden plus: nie czytałam PLL, więc nie musze przejmować się podobieństwami. Chociaż z drugiej strony – skoro nie zabierałam się za PLL, bo wiedziałam, że to nie dla mnie, to tak samo będzie z „Perfekcyjnymi”.
    Szczerze, o fabule nie dowiedziałam się nic. Zarzuciłaś mi, że rozwodzę się za bardzo, ale u ciebie nie ma ani słowa o fabule. Wiem tylko, że są jakieś królowe szkoły i jakieś morderstwa, ale nawet nie wiadomo, kto umiera i dlaczego dziewczyny chcą go zabić. Wiem, że niektóre informacje zdradzają fabułę, ale część spokojnie można zdradzić, bo są oczywistościami. Zamiast o treści, mówiłaś o bohaterach, a bez treści to nawet nie wiem, kim byli. Po takim sposobie ich przedstawienia nawet nie zwróciłam na nich uwagi, a gdybym sięgnęła po książkę, nie pamiętałabym, że w ogóle o nich mówiłaś. Od siebie jeszcze dodam, że według ciebie plusem jest to, że związki nie są jednolite (może to i prawda, jest ciekawiej), ale dla mnie ta jednolitość wcale nie jest taka fajna – widzę schemat poganiający schemat, więc przechodzimy z jednej skrajności w drugą.
    Największy minus tej recenzji zaraz po sposobie przedstawienia fabuły? Nieproporcjonalność. Mówisz tyle o treści (powinnaś ten punkt nazwać „postacie”), a o języku dwa zdania, czyli praktycznie nic… Współczesnym językiem są napisane książki „Światło, którego nie widać”, „Na psa urok” czy „Morfina”, a każda różni się od siebie stylem. Powinnaś bardziej to rozwinąć. Szczególnie że nie wszyscy czytali inne książki tejże autorki.
    Za to w oprawie graficznej mamy punkt za co? Niestety, ale nie wiem. Może chodzi o to, czy poszczególne tomy serii są utrzymane w jednakowym wydaniu, ale to tylko moje domysły.
    Spoilery w recenzjach… Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Boisz się mówić o fabule, ale nie boisz się napisać o końcu książki?
    Szczerze, po takiej recenzji na pewno nie sięgnęłabym po książkę. Lubię rzeczowe argumenty, jakieś uwagi, które pomogłyby mi zdecydować, czy to książka dla mnie, czy nie oczekuję od niej za wiele. Szukam informacji o narracji, o słownictwie, a nawet o błędach. Interesuje mnie, czy postacie postępują racjonalne.
    Teraz nie wiem, czy nie pisałaś o tym, bo tego tu nie ma, czy też zapomniałaś, a może nie potrafisz?

    Pozdrawiam
    Morrigan

    PS Błagam, błędy językowe! Sprawdzaj swoją recenzję, bo gdy zaczynam zdanie i widzę podmiot X, a po przecinku, w dopełnieniu, pojawia się podmiot Y, który jest nie opisany, to mogę tylko mrugać oczami z zaskoczenia… Polskie znaki też warto sprawdzać, bo ich brak czasami utrudnia zrozumienie zdania.

    Morriganowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem ile moich recenzji przejrzałaś, bo o Oprawie graficznej jest m.in. w recenzji "Mechanicznego księcia". Dobrze się domyślasz, bo właśnie chodzi o rozmiar.
      Nie wiedziałam, że jest problem z brakiem opisu fabuły. Nikt wcześniej nie zwrócił mi na to uwagi, ale teraz będę o tym pamiętać i poprawię to.
      O narracji wspomniałam.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Recenzja z definicji ma mówić o fabule, bo mówienie o czymkolwiek bez zapoznania z realiami nie ma sensu.
      Jeżeli nikt nie zgłaszał skarg, to zastanów się, jak uważnie czytają recenzję. Chyba że zależy ci na nijakich komentarzach, a nie dyskusjach.

      Recenzję przyrównaj do szkolnych zajęć. Wyobraź sobie, że nauczycielka rozwodzi się nad jakimś wierszem, którego ty na oczy nie widziałaś, a na koniec każe ci się wypowiedzieć o nim. Takie są twoje recenzje. Co mam skomentować? Twoją opinię o postaciach, które nawet nie wiem, co zrobią?
      Oczywiście mogę iść twoim tokiem rozumowania i się z tobą zgodzić, ale jeżeli twój odbiór postaci nie jest zgodny z moim, mogę przekreślić książkę bez powodu (tak jak zrobiłam to z tą).

      I widzisz, z tą oprawą musiałam się domyślać :). I to, że coś jest w recenzji X, nie znaczy, że przeczytam akurat tę recenzję z trzydziestu innych :).

      PS Z tą fabułą nie chodziło mi o krótkie streszczenie, a wplecenie jej w resztę recenzji. Skoro mówisz o treści, mówisz o fabule. Możesz powiedzieć: "Wkurzał mnie bohater X, bo mimo niewiedzy, zawsze chciał postawić na swoim. Już na samym początku, kiedy doradzał bohaterowi Y, robił to tak, jakby co najmniej pracował w klepie sportowym, a tak naprawdę w życiu nie widział na oczy łyżew, a nawet jeśli, to nigdy na nich nie jeździł". Widzisz, to już jakiś zalążek fabuły.

      Usuń
    3. Dziękuję za rady. Będę nad tym pracować i może z czasem będzie widać efekty.
      Nad wytłumaczeniem mojego podziału recenzji też coś pomyślę. Najlepiej po prostu pytać w komentarzach, wtedy zawsze odpowiem ;)

      Usuń

Hej!!!
Mam nadzieję, że przeczytałeś ten post. Będę wdzięczna, jeśli zostawisz komentarz. Nie musisz zgadzać się z moją opinią, a ja chętnie poznam twoją ;)
Masz pytania? Może jakiś pomysł? Pisz tutaj lub na adres e-mail: alicjasims1@gmial.com