2016-08-08

#3 Co o tym myślę? - Lektury szkolne

Dzień dobry czarodzieje, trybuci, nocni łowcy, niezgodni, upadli aniołowie i kim tam jesteście!

Jak widać w tytule przygotowałam post o lekturach. 
Postanowiłam go napisać z powodu:
a) Jeśli ktoś odpowiadał na moje LBA to wie, że zadałam właśnie pytanie o książki obowiązkowe. Sama zainspirowana waszymi odpowiedziami postanowiłam coś takiego napisać.
b) Ankietę wygrywa prawie każda książka (19:24, niedziela), więc nie mam pojęcia, którą recenzję napisać.
c) Mam doła, ponieważ obejrzałam finał 6 sezonu Pamiętników wampirów. Rozbili mi Delenę i nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Jak ktoś ogląda to pewnie wie co czuję.
d) Ostatni post z tej serii został świetnie przyjęty. Ma do tej pory 228 wyświetleń i tym samym ma najwięcej wyświetleń ze wszystkich postów. 


1. Lektury - zachęcają czy zniechęcają?
 Tutaj odpowiem tak jak większość z Was - zniechęcają. Stary język i samo narzucenie czytania odtrąca ludzi od książek. Zaczynają kojarzyć się z nudą, więc większość osób wybiera telewizor. A telewizja jest zła, bo rozbiła Delenę!

2. Najgorsza lektura szkolna wg mnie.
Prawdopodobnie Was to zdziwi. Przeczytałam "Potop", wszystkie trzy części. Tak samo "Krzyżaków". "Romeo i Julia" nawet to mi się spodobało.
Więc przez co nie mogłam przebrnąć?
Tak, możecie się śmiać. Nie mogłam, naprawdę nie mogłam, przebrnąć przez dwie książki, których nie przeczytałam. Są to "Opowieść wigilijna" i "Sposób na Alcybiadesa" - śmiejcie się do woli.
Miałam jeszcze problem ze "Skąpcem" - nie mogłam zrozumieć jaki jest wątek tej książki.

3. A najlepsza?
Tu raczej nikogo nie zaskoczę.
"Mały książę"
"Ania z Zielonego Wzgórza"
"Chłopcy z placu broni"
oraz tak najmniej - "Romeo i Julia".

Trzy pierwsze pozycje przeczytałam bardzo szybko i podobały mi się styl autorów, także fabuła. Natomiast "Romeo i Julia" to zupełnie inna bajka. Fabuła nie podobała mi się kompletnie, z powodu śmierci z miłości. Ale coś w tej historii mnie urzekło i teraz czekam, żeby jeszcze spotkać się z Szekspirem.

4. Czy da się zrobić coś, żeby lektury były lepiej przyjmowane?
Oczywiście! Wywalić większość książek z kanonu. Rozumiem, że parę dzieł wielkiego autora powinno się znać, ale nie wszystkie. Uważam, że czułabym się o wiele lepiej po przeczytaniu tylko I tomu "Potopu". Choć w sumie drugi był lepszy, to męczyłam się z "Potopem" długie dwa miesiące.

A co by było złego w "Igrzyskach śmierci"? Przecież nie ma tam jakiś lafidzimudziowatych bohaterek. Tak samo dlaczego w kanonie nie ma "Harry'ego Pottera". Opowiem Wam więcej! Kiedyś napisałam wypracowanie na temat ulubionej postaci czy coś takiego. Wiecie co usłyszałam? Że 'Harry Potter to taki słaby materiał i może być odrzucony przez egzaminatora Lepiej, żebyśmy pisali o takim Zbyszku z Bogdańca, bo to na pewno się spodoba'.

5. Bohaterowie lektur a bohaterowie dzisiejszych powieści. Czy tak na prawdę bardzo się różnią?
Porównanie, za które mnie zabijecie. Ale trudno, jest warto. 

Przedstawmy sobie bliżej postać Andrzeja Kmicica. Lekko impulsywny, odważny, walczący o wolność i słuszną sprawę, bardzo zmienia się przez całą serię. I jest gotowy na poświecenia. 

A teraz pomówmy o Katniss Everdeen. Zazwyczaj się poświęca, jest odważna, walczy o wolność i słuszną sprawę, bardzo zmienia się przez całą serię. Brzmi znajomo prawda?

Zobaczcie - tak naprawdę "Potop" i "Igrzyska śmierci" pokazują nam coś podobnego. Uważam, że bohaterowie przedstawiają te same wartości, fabuła ukazuje wojnę, tylko "Igrzyska" napisane są innym stylem, dla innych ludzi. Ale to jest coś podobnego. 
Ludzie te 130 lat temu mieli "Potop" i Kmicica. Ale minęło naprawdę dużo czasu. Zmieniła się moda, język, upodobania czytelnicze i sami ludzie mają inną sytuację. Uważam, że nam, osobom młodym, ciężką zrozumieć jest jak ludzie żyli w czasie wojny. Jak ludzie kiedyś na prawdę żyli. Do tego samo przedstawienie, w często dość nudny sposób faktów historycznych. O wiele łatwiej nam się czyta o czymś nowym, czymś wymyślonym, nieznanym, bo jest to dla nas o wiele lżejsze. 

Proszę, wypowiedziałam się. Macie prawo się ze mną nie zgadzać. Trybuci, pozwalam wam na hejtowanie mnie za to absurdalne (na pewno?) porównanie. 

6. Czy książki obowiązkowe warto czytać?
Myślę, że każdą książkę warto czytać albo chociaż spróbować ją przeczytać. To samo tyczy się lektur. Tutaj mamy także dwie sytuacje, osoby, którym na ocenach zależy i te którym nie. 

O wiele łatwiej jest mi się odnieść do drugiej grupy. Jeśli do niej należycie, to słuchajcie. Zawsze chociaż spróbujcie przeczytać daną książkę. Moja koleżanka pokochała "Potop", to jest naprawdę możliwe. Jeśli natomiast powieść Wam nie podejdzie. Będziecie chcieli robić wszystko inne, żeby tylko tego nie musieć czytać, to olejcie sprawę. Poczytajcie szczegółowe streszczenie i jakoś tam będzie.

Z drugą grupą jest trudniej. Jeśli zależy Wam na ocenach z j. polskiego uważam, że warto przeboleć obowiązkowe książki. Osobiście jestem w tej grupie i czytam większość lektur. Polecam Wam rozwiązanie, żeby czytać, kiedy wiążecie swoją przyszłość z profilem humanistycznym albo studiami w tym kierunku.
A jeśli nienawidzicie czytać lektur, nie wiążecie przyszłości z przedmiotami humanistycznymi, a zależy Wam na ocenach to już sami musicie zadecydować. Powiem Wam tyle, że jak jakąś lekturę mało osób przeczytało, dosłownie kilka, a ja tak, to poczucie dumy z siebie jest ogromne. 

7. Czy książki obowiązkowe się przydają?
Jest to odniesienie do punktu 6. 
Uważam, że każdy powinien przeczytać chociaż jedno "dzieło"/dzieło , ponieważ to się przyda na maturze czy egzaminie gimnazjalnym. Oczywiste jest, że u niektórych sprawdzających lepiej wypadniecie pisząc o Kmicicu niż o Katniss. 
Warto jest je czytać także dla dumy z siebie.
______________
Koniec! 
Komentujcie, trybuci hejtujcie.
Może, w którymś przypadku się ze mną nie zgadzacie (wróć punkt 5 :D). A gdzieś może mam 1000% racji. 
Naprawdę chcę poznać Waszą opinię na temat tego posta i jestem bardzo ciekawa komentarzy. Mam nadzieję, że będzie ich jak najwięcej.
Pozdrawiam cieplutko!

mail - alicjasims1@gmail.com

7 komentarzy:

  1. Zapomniałaś o herosach w przywitaniu :(

    "Chłopcy z plac broni" to jedna z nudniejszych lektur

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam herosi! Zaraz edytuję post.
      A "Chłopcy z placu broni" to lekko surrealistyczna książka, ale mimo to mi się podobała 😃
      Pozdrawiam😘

      Usuń
  2. Z lekturami tak już jest, że choć tego nie rozumiemy, musimy je czytać. Głównie przez naszą historię itd. Sama mam coś takiego, że im bardziej mi się narzuca czytanie danej książki, tym mniej z niej wiem, nie umiem się skupić.
    Z takich porównań. Czytałaś "Obcą" Diany Gabaldon? Nauczyłam się z tej lektury o Szkocji w XVIII wieku więcej niż o Polsce z jakiejkolwiek lektury. ;/
    Myślę że powinni trochę odświeżyć nasz kanon. ;/
    Pozdrawiam gorąco!
    Podróże w książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie miałam przyjemności czytać tej książki. Aczkolwiek o Polsce także dużo się z lektur nauczyć nie da.
      Ja czekam na kolejną dawkę "dzieł", które dostanę w tym roku. Już się boję...

      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Wybacz! Ostatnio mam u ciebie mnóstwo zaległości, ale postaram się poprawić. Obiecuję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominowałam cię do LBA oraz odpowiedziałam na twoją nominację :D
    http://my-life-by-patty.blogspot.com/2016/08/10-lba-2.html

    OdpowiedzUsuń
  5. "Chłopcy z placu broni" to cudowna lektura, po prostu ją uwielbiam. Płakałam jak idiotka na końcu. To była jedna z książek, dzięki którym nie porzuciłam czytania.
    Co do lektur... wraz z rozpoczęciem nauki w gimnazjum jest coraz gorzej. Nic bardziej nie zniechęca do czytania niż beznadziejna lektura. Powinni dawać nam do czytania takie książki, które nas do tego zachęcą, a nie przeciwnie.

    OdpowiedzUsuń

Hej!!!
Mam nadzieję, że przeczytałeś ten post. Będę wdzięczna, jeśli zostawisz komentarz. Nie musisz zgadzać się z moją opinią, a ja chętnie poznam twoją ;)
Masz pytania? Może jakiś pomysł? Pisz tutaj lub na adres e-mail: alicjasims1@gmial.com