2016-06-13

Recenzja #19 - "Korona"

 "Korona" - ostatnia część "Rywalek". Recenzja w rozwinięciu. Teraz od Kiery w kolejce czeka "Syrena".
 Zapraszam!

 WAŻNE LINI NA POCZĄTEK:
"Następczyni" recenzja - LINK
Książkowy konkurs z nagrodami, proszę zajrzeć - LINK
-------------------------------

Tytuł: "Korona"
Autor: Kiera Cass
Tłumacz: M. Kaczarowska
Rok wydania: 2016
Cena okładkowa: 37,90 zł
Wydawnictwo: Jaguar
Seria: Rywalki
Tytuł oryginalny: "The Crown"
Opis:
Dwadzieścia lat minęło od wydarzeń z „Jedynej”. Córka Americi i Maxona - księżniczka Eadlyn nie sądzi, że uda jej się znaleźć prawdziwego partnera wśród konkursowych trzydziestu pięciu zalotników, nie mówiąc już o prawdziwej miłości . Ale czasami serce znajdzie sposób, aby nas zaskoczyć. Eadlyn musi dokonać wyboru, który okaże się trudniejszy niż ktokolwiek się mógł spodziewać.. 
- lubimy.czytac

1. Treść
Ostatni (przynajmniej na razie) tom o Americe oraz jej córce, Eadlyn. "Koronę" przeczytałam szybko, bo w jeden dzień. Był to też czas wyboru, którego musiała dokonać Eadlyn.
Bardzo mnie cieszy, że wiedziała co czuje już w "Następczyni" i wybór nie był podejmowany na ostatnich stronach. Co prawda nie był dla mnie zaskoczeniem i wybrałabym inaczej, lecz wątek miłosny oceniam pozytywnie. Eadlyn "nie skakała z kwiatka na kwiatek". Nie zmienia to faktu, że "Korona" trzyma w napięciu, nie możemy być pewni, kogo wybierze główna bohaterka. 
"Znalezienie księcia może wymagać pocałowania mnóstwa żab."
W "Koronie" dostrzegalna jest wielka zmiana jej charakteru. Dziewczyna staje się pokorniejsza i rozsądniejsza. Dzięki temu mniej irytuje czytelników. 
Narracja w pierwszej osobie także pomaga zrozumieć Eadlyn i wnosi dużo dobrego. Możemy zobaczyć i zrozumieć, że księżniczka także się boi, i wcale nie jest niezłomna. Kiera stworzyła nową, ale nadal tą samą, Eadlyn Schreave, którą lubię jeszcze bardziej niż poprzednią. 
W V tomie pojawia się coś co uwielbiam - sekrety. W niektórych momentach dusiłam się powietrzem, w innych tylko szeroko otwierałam oczy (jeśli chcecie wiedzieć w których zapraszam na hangouty). 
"Babcia Singer była przerażającą istotą. Gdyby za mojego panowania wybuchła wojna, bez wątpienia wysłałabym ją na linię frontu. W tydzień wróciłaby do domu, prowadząc za ucho naszego wroga.''
"Korona" jest pełna humoru i smutku. Ten ryzykowny kontrast wyszedł Cass na dobre. Taki balans wychodzi świetnie i przyciąga czytelnika. 

Dla mnie cała seria "Rywalek" jest magiczna. Może to wpływa na moją ocenę, ale nie potrafię ocenić "Korony" inaczej. Tak czy siak - POLECAM "KORONA" - KIERA CASS

Czytałam "Koronę" 3 tygodnie temu - moja opinia polega na moich notatkach. Wybaczcie, że może być krótka. Po za tym książka ma tylko 300 stron.
Ocena: 10/10
2. Okładka
Moje pierwsze wrażenie "Jaka okropna", "Co za straszna, doklejana twarz". Ale po przyzwyczajeniu się do niej, stwierdzam, że nie jest zła.
  • Okładka kolorystycznie pasuje do "Następczyni";
  • Przykuwa wzrok swoją oryginalnością;
  • Oprócz widocznie doklejanej twarzy, to okładka jest śliczna i świetnie wprowadza w klimat rywalek;
  • Na okładce "Korony" jest ciemnowłosa Eadlyn - okładka jest zgodna z treścią. 
Ocena: 2,5/3  
3. Język i styl
  • Styl Kiery jest fenomenalny. Jak Cass wydaje książkę to jej wierni czytelnicy (ja - Alicja, Wika, Ola - koleżanki Alicji) wchłaniają ją zamiast czytać. 
  • Język jest zrozumiały, nowoczesny.
Ocena: 2/2
4. Oprawa graficzna
  • Bez zmian od "Następczyni".
Ocena: 1/1
5. Akcja
Jak wspominałam w poprzedniej recenzji (link macie podany), w IV i V tomie akcja rozgrywa się inaczej niż w pierwotnej trylogii. Aczkolwiek ta zmiana przyciąga czytelnika i nie pozwala oderwać się od "Korony".
W "Koronie" akcja rozgrywa się bardziej na tle romansu, ale dla urozmaicenia także na planach niszczenia przeciwników rodu Schreave.  
Polecam zarówno miłośnikom romansu i tym, którzy lubią jak coś się dzieje.
Tępo w "Koronie" jest bardziej odpowiednie niż w "Następczyni". Najważniejsze wydarzenia są przedstawiane idealnie, a akcja nie jest rozwleczona.
Ocena: 5/5
6. Autor
Co kocham w Kierze Cass? To, że w ostatnim momencie wszystkie moje oczywistości potrafi zburzyć. Dokonała tego w "Koronie" i mimo mojej wcześniejszej pewności o wyborze Eady, nagle zaczęłam mieć wątpliwości. Doceniam też, że cały czas trzymała się ustalonego pomysłu. 
Kiera wytłumaczyła wszytko, a tłumaczyła aż po ostatnią stronę. I po ostatnią stronę trzymała w napięciu.
Cass zakończyła książkę pięknie. Bo początek i koniec miały w sobie te same dwa słowa - tą samą magię.
7 minut.
Ocena: 4/4
Ocena końcowa:
1.Treść - 10/10
2. Okładka - 2,5/3
3. Język i styl - 2/2
4. Oprawa graficzna - 1/1
5. Akcja - 5/5
6. Autor - 4/4 
Podsumowanie: 24,5/25
Ocena: 5
Procent: 98%
__________________
Portale społecznościowe:
Poczta - alicjasims1@gmail.com
**Inne  znajdziecie w zakładce "Tu mnie znajdziesz", lewa kolumna, na samej górze.**

6 komentarzy:

  1. OKŁADKA NA MINUS! Brakuje koron na brzegu po dwóch stronach tytułu - to mnie okropnie denerwuje.
    Też cię zdziwiła lady Brice?? Ja po prostu przestałam oddychać xDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS.: Nominowałam cię [znowu] --> http://internetowypamietniksusan.blogspot.com/2016/06/30-day-book-challenge-cz2_12.html

      Usuń
    2. Wiedziałam, że coś z nią będzie, ale nie spodziewałam się czegoś takiego!

      Odpowiem niedługo.

      Usuń
  2. Uwielbiam książki Kiery Cass. Aktualnie mam w planach przeczytać "Następczyni", dopiero później sięgnę po "Koronę" ;)
    Pozdrawiam
    momentofdreamsheart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Z całego serca pokochałam "Rywalki" i to jak pisze Kiera Cass. Jednak, moim zdaniem, niepotrzebnie tworzyła jeszcze dwie kolejne części. Miło było znów poczytać o losach bohaterów z poprzednich części, ale jednak nikt nie wpadł mi tak bardzo do serca co Ami i Maxon. Eadlyn, pomimo tego, że nic do niej nie mam, strasznie mnie irytowała. Była tak bardzo denerwująca... Rozumiem, że przyszła królowa i tak dalej, ale błagam ona zachowywała się jak panna nietykalna. Nikt nie może nawet na nią spojrzeć i wszystko musi jej się udawać. Nienawidzę takich postaci jak i ludzi.

    Sam wybór Eadlyn mnie nie zdziwił. Za co poleci kolejny minus. To było tak niesamowicie przewidywalne, że aż chce się płakać. Do tego wybór mnie nie satysfakcjonuje i nie jestem z niego ani trochę zadowolona.

    Tak jak pokochałam pierwsze trzy części, tak kolejne dwie są dla mnie czymś w postacie porażki i niestety pociągnięcia czegoś na siłe tylko dla pieniędzy. Nawet jeśli pomysł był, to nie rozumiem po co była ta cała historia Eadlyn, po co? Mieliśmy Ami przez pierwsze trzy części i to ona była bohaterką eliminacji. Niepotrzeba było kolejnych dwóch części o jej córce...

    Moja ocena to naciągana trója, ale to tylko z sentymentu do Ami i Maxona. No i wlasnie jeśli jestem przy nich, to nie wiem w jakim świecie żyje autorka, ale czy u niej osoby lekko pod czterdziestkę zachowują się jak siedemdziesięciolatkowie? No błagam, oni są jeszcze w kwiecie wieku, a ich postawa przypomina staruszków. Można przyjąć, że obowiązki, ale bez przesady....

    Dobra recenzja, jednak ja się z nią nie zgadzam :)

    Pozdrawiam, Livv

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie skończyłam czytać tej serii więc nie będę się za bardzo wypowiadać

    OdpowiedzUsuń

Hej!!!
Mam nadzieję, że przeczytałeś ten post. Będę wdzięczna, jeśli zostawisz komentarz. Nie musisz zgadzać się z moją opinią, a ja chętnie poznam twoją ;)
Masz pytania? Może jakiś pomysł? Pisz tutaj lub na adres e-mail: alicjasims1@gmial.com